Ostatnio trochę czytałam na temat minimalizmu.
Minimalizm zakłada
odrzucenie tego, co zbędne a koncentrowanie się na tym, co istotne.
Nie traktuję go jako stylu swojego życia.Nie utożsamiam się.Nie zgłębiam jego tajników.Nawet nie znam.
Czuję jednak, że jest mi troszkę bliski, bo np.:
Od zawsze uważam,że najprostsze rozwiązania są najlepsze.
Że często mniej znaczy więcej.Niejednokrotnie lepiej.
Z umiarem.Bez przesady.
Nie gromadzę rzeczy, których nie potrzebuję ani nie używam.(względnie)
Nie mam obsesji na punkcie rzeczy materialnych.
Nie mam obsesji na punkcie robienia wszystkiego.Nie muszę wszędzie być.
Nie gromadzę bibelotów ani "znajomości".
Unikam zawikłanych sytuacji, ludzi itp.
Nie mam telewizora itd.
Nie uważam się też za minimalistkę. Żyję jak każdy. Lubię słowo
normalnie.
Albert Einstein twierdził, że: "należy upraszczać wszystko, jak to tylko możliwe, ale nie bardziej".
A jakie jest Wasze zdanie? : - )
p.s.a i do tego ta omnipotencja.to tu,to tam.mnie to przeraża..
Spokojnej Nocy !